Odbieram telefon – dzwoniąca kobieta informuje mnie, że zatrzymała się na drodze, której środkiem szedł pies. Sam, bez opieki, chyba ślepy, głuchy i bardzo stary. Czy możemy pomóc, czy może go do nas przywieźć?
Kieruję jej zgłoszeniem dalej, aby pies mógł trafić do schroniska – z wielu powodów nie do nas – ma poczekać przy posterunku Policji. Trafia tam – jednocześnie jestem już w kontakcie z Policjantami. Zgłaszająca konieta po chwili wraca na posterunek i przywozi psu ciepły kocyk i jedzenie, żeby jakoś dotrwał do przyjazdu osoby ze schroniska – jest solidny mróz. Od obydwu osób dostaję po chwili zdjęcia, które wrzucam Wam, na naszego facebooka pytając, czy ktoś psa rozpoznaje.

Lecę dalej do swojej pracy, jestem w środku długiego dnia i duże jeszcze do zrobienia. Po jakimś czasie telefon się odzywa, zerkam na wpis – udostępniony ponad 200 razy, widziało go przeszło 18 500 osób. Wow! I odzywa się ktoś, kto dopytuje nieśmiało jaką obrożę miał pies, czy ma zmiany na łapie, bo może to byłby ten. Nie znam szczegółów, w zasadzie tylko przekazuję informację i kontaktuję osoby ze sobą. Przekazuję, gdzie pies czeka – o ile wciaż czeka. Jeśli to ten, uciekł dwa dni wcześniej i dziesięć kilometrów dalej. Polecam jechać tak czy siak i po prostu sprawdzić na miejscu, w międzyczasie odbieram inne telefony, i udaje nam się zdzwonić z Policjanten, który tam na miejscu ma psa pod chwilową opieką, okazuje się, że jest za późno, pies właśnie odjechał do schroniska.

Przekazuję telefony i informacje. Ostatecznie właściciele może po prostu odbiorą sobie rano psa ze schroniska, choć jest to sto kilometrów, które nie każdy przecież zrobi. Pies jest brudny, posklejany, nie mieszka raczej w domu i można mieć obawy, że nie zawsze śpi na suchym posłanku. Szkoda psa – to już dziadek, życie ma za sobą i zostało mu po prostu niewiele czasu. Fajnie, żeby był to czas możliwie spokojny, bez wielkich zmian i rewolucji w życiu – to już nie wiek na szaleństwa, niech ma swoje miejsce na ostatnie tygodnie, może miesiące.

Pojechał jednak do Miedar i nie wiemy, co będzie dalej – jak poradzi sobie w schroniskowej rzeczywistości, która przecież nawet w najnowocześniejszej, najlepszej placówce nie jest dla psa dobrą opcją?

Po chwili odbieram jeszcze jeden telefon – pies został odebrany z samochodu, kierowca zgodził się oddać go właścicielom na trasie. Wrócił więc na noc do domu – i oby już go nie opuszczał!

Jestem Wam nieopisanie wdzięczna. Tylko dzięki Waszemu zaangażowaniu, udostępnieniom, Waszemu nie byciu obojętnymi – ten pies nie trafił do schroniska. Wspaniale jest mieć obok siebie osoby, które poproszone o pomoc reagują – nawet, jeśli całość jest działaniem internetowym, fejsbukowym – zdecydowanie nie pozostała tylko tam, ale pozwoliła zrobić coś realnego, namacalnego i ogromnie cennego z perspektywy tego starego, umierającego już przecież powoli psa. Dziękuję Wam za to!

Nadia
Next Post
Marta Wanetzky Matuszczyk

Author Marta Wanetzky Matuszczyk

More posts by Marta Wanetzky Matuszczyk

Leave a Reply

Fundacja Grey Animals

Adres:
Sierosławice 18, 46-220 Byczyna

Telefon:
+48 500162535
+48 506935278

KRS: 0000375270
NIP: 7511762559

Numer konta:
54 1050 1504 1000 0023 5398 5498

PayPal:
fundacja@greyanimals.org