W naszym corocznym „sezonie szkolnym” od lat stałym punktem jest Podstawówka w Opatowie – niewielkiej miejscowości w powiecie Kępińskim. To kameralna, malutka szkoła, do której wracam zawsze z radością. W tym roku nasze spotkanie wypadło podczas organizowanych szkolnych Dni Kariery i zostałam poproszona, aby jakoś wpleść to w tematy, o których będę opowiadać.

Muszę przyznać, że w pierwszym momencie wywołało to we mnie falę czarnego humoru. Moja kariera, dobre! Ja – chodzące przeciwieństwo słów „kariera” i „sukces zawodowy” – mam opowiedzieć coś o niej młodzieży. I co ja im powiem? Jak nie zarobić pieniędzy? Jak zawalić się pracą bez końca, bez awansu, bez weekendów i bez wypłaty? Iście wzorowa kariera, wręcz bajeczna. Ja – zawodowy sprzątacz kojców – naprawdę jestem ostatnią osobą którą warto w tej kwestii wziąć sobie za wzór.

To wszystko jednak zobaczyłam patrząc z perspektywy zwyczajnej, standardowej kariery. Słowo to nie dźwięczy bowiem w mojej głowie pozytywnie. W mojej głowie typowa kariera to taka, która jest stricte pracą – obowiązkiem wykonywanym prawie każdego dnia, dającym środki do życia i poczucie, że coś się jednak w życiu robi, ale standardowo pozbawiona jest pasji, radości, przestrzeni dla siebie i przede wszystkim chęci, żeby tę karierę robić – robi się ją z jakiegoś musu albo powinności – każdy, chcąc dobrze wyglądać na tle społecznym, musi dążyć do sukcesu i ją realizować. Presja społeczna, która choć bardzo cenna w wielu kwestiach, takżetej dotyczcej bycia w jakiś sposób użytecznym dla innych – często dziś chyba wypaczona została do poziomu, gdzie jeśli nie biegnie się w wyścigu szczurów i nie dąży się do wiecznego kolejnego awansu, większych zarobków i lepszego stanowiska, to zdecydowanie można zostać zaliczonym do grona ludzi „bez ambicji, bez celów” czy wręcz „nieudaczników i nierobów”.
Zatem przyznaję – teraz już z dystansu oglądając samą siebie – moja pierwsza reakcja na jakąkolwiek współpracę z Panią Karierą wywołała we mnie niechęć.

Szybko jednak zmieniłam zdanie. Doszłam do wniosku, że może właśnie takie decyzje – oddalające mnie co prawda od zwykłego sukcesu zawodowego, ale dające mi coś w zamian, nie są pozbawione sensu. Decyzje, aby robić karierę inaczej i aby zająć się tym, co jest problemem i co trzeba zrobić, starając się przy tym szukać tego, co cieszy, spełnia i daje zwyczajną radość – mają sens. Może ma go też przedstawienie kariery nie tylko jako pracy i sposobu na zarabianie pieniędzy, nie jako drabiny, po której można (i koniecznie należy) wspinać się do góry, ale bardziej jako ścieżki, która gdzieś się wije i prowadzi w miejsca nie tyle „lepsze lub gorsze”, co po prostu różne. Wreszcie może opisanie młodzieży trudności koniecznych do przejścia, żeby znaleźć radość też ma sens – bo czarowanie się, że „jeśli będe robić to co kocham to moja praca będzie stuprocentowo łatwa, lekka i przyjemna” – zdecydowanie sensu nie ma.

Opowiedziałam więc jak to się zaczęło – o mojej miłości do psów północy i psich zaprzęgów. O moich pierwszych psach, które swoimi charakterami wystawiły mnie na ciężkie próby i nauczyły, że jeśli chcę korzystać z radości, razem z nią w pakiecie dostaję też trudności. Ale przy tym – co dla mnie bardzo ważne – że te trudności to nie jest zło. To jest coś, dzięki czemu patrząc wstecz widzę, że czegoś się nauczyłam, że jestem w innym miejscu.

Opowiedziałam o tym, jak moja ścieżka zawodowa spleciona jest z moją pasją i codzienną, fundacyjną działalnością (tę ostatnią właściwie nie wiem, czy traktować jak niepłatną pracę czy nieco sadystyczną pasję). Starałam się przekazać, że chyba warto starać się robić to, co się lubi robić, dostosowując swoją karierę do siebie, nie odwrotnie.

O odpowiedzialności – nie zmienianiu zdania wtedy, kiedy na tej zmianie ktoś ucierpi. Idealnym przykładem była praca marzeń, z której rezygnuje się ze względu na już posiadanego psa. Więc jednocześnie o myśleniu przed decyzją, nie po jej podjęciu, niezależnie czego ta decyzja dotyczy.

O wytrwałości i nie rezygnowaniu, kiedy pojawaią się przeszkody – czyli szukaniu rozwiązań, a nie wyjść. Dlatego właśnie kolejny raz zabrałam do szkoły Zofę zamiast Gerosa. Zofa ma ze 12 lat. Jest ze mną od 2006 roku i jest jednym z najgorszych psów, jakie przeszły mi przez ręce – jednocześnie będąc jednym z najwspanialszych. Nieokiełznana i zdesperowana, kiedy czegoś chce, a nie może – a w młodości nienawidziła wszelkiego rodzaju zamknięć, kojców, drzwi i klatek. Zdjęcia jej dzieł krążyły po internetowych forach w czasach, kiedy nie było jeszcze facebooka. Zniszczyła mi kojec, doszczętnie zeżarła samochód i pełno sprzętów w domu – miałam dosłownie każde usprawiedliwienie, żeby się jej pozbyć. Zaczęłam jednak zabierać ją na treningi i zamiast na siłę dostosowywać ją do mojej wygody, zrobiłam krok w jej stronę i dopasowałam siebie do jej potrzeb. Dziś mam więc psa, z którym łączy mnie niesamowita więź wspólnie przebytej drogi, pokonanych razem trudności i osiągniętych celów. I jeśli tak samo mogę określić moją karierę, jestem człowiekiem spełnionym – a właściwie wciąż spełniającym się, pokojunąc kolejne zakręty.

Zatem wizyta w Opatowie była nietypowa, ubrana w niecodzienne dla mnie szaty. Nie była jednak pozbawiona opowieści o tym, co każdy z nas może zrobić znacznie bliżej, niż w odległej jeszcze przyszłości. Bardzo prosto – o garści słomy i misce wody, o zwierzętach gospodarskich mieszkających tuż obok. O tym, że tak samo, jak nasza praca zawodowa, tak i nasze otoczenie zależy od nas, naszych codziennych, małych wyborów i zaangażowania w ich realizację.

Działajcie – czas mija sam, a ja z całego serca Wam życzę, żebyście za rok mogli spojrzeć na siebie i dostrzec jakąś zmianę, jakąś przebytą drogę.
Fajnie było z Wami być i gorąco dziękuję za zaproszenie, udział, obecność i rozmowy – i oczywiście za karmę dla naszych zwierząt!

 

p.s.
Niestety nie mam żadnych zdjęć z naszego spotkania – dodaję do wpisu samą Zofę, jeszcze w latach swojej zaprzęgowej kariery 😉

Fundacja Grey Animals

Adres:
Sierosławice 18, 46-220 Byczyna

Telefon:
+48 500162535
+48 506935278

KRS: 0000375270
NIP: 7511762559

Numer konta:
54 1050 1504 1000 0023 5398 5498

PayPal:
fundacja@greyanimals.org